Sobotni poranek cieszy ciało i kisi ducha jak najlepszy ocet uwięziony w hermetycznym słoiku. Dzień wolny, chociaż z definicji kapitalistyczno-kalendarzowej sugeruje bezczynne leżenie i nad życiem biadolenie, często dostarcza „rozrywek” angażujących nasze rozkładające się w miłym lenistwie członki i neurony. I nie trzeba być Batmanem uganiającym się z wywalonym jęzorem za wiecznie uśmiechniętym i niedającym się zabić Jokerem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przymierzalnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przymierzalnia. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 10 września 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)
